środa, 30 kwietnia 2014

Pierwszy.

*3 lata później*


       Usłyszałam irytujący dźwięk, wybudzający mnie ze snu. Uderzyłam ręką w budzik stojący za szafce nocnej, a następnie ręką przetarłam oczy, aby wybudzić się do końca. Jakim cudem ten budzik jeszcze działa?, naszły mnie myśli, gdyż mój sposób uciszania go jest... dość niespotykany. Cóż...
       Delikatnie podniosłam się z łóżka, spuszczając nogi na podłogę. Nałożyłam błękitne futrzane kapcie, które efektownie ogrzewają moje stopy.
      Podeszłam do drewnianej szafy, stojącej zaraz obok okna, odsłaniającego piękne widoki Londynu. Spojrzałam na termometr, wykazujący temperaturę, panującą na zewnątrz, zanim wybrałam jedną z moich ulubionych sukienek.
      Udałam się do mojej łazienki, która specjalnie została zrobiona, obok mojego pokoju. Stanęłam przed lustrem, a następnie ręką chwyciłam gumkę, związującą moje długie, brązowe włosy, aby chwilę potem ją ściągnąć. Roztrzepałam włosy, które chwilę potem przeczesałam krwisto czerwoną szczotką. Dzisiaj odpuściłam sobie prostowanie fryzury, gdyż zwyczajnie nie miałam na to ochoty. I tak moje włosy są dość proste z natury.
      Zrobiłam cienką kreskę eyeliner'em i pomalowałam powieki na lekki odcień koloru szarego.
     Ściągnęłam z siebie piżamę, a następnie włożyłam beżową sukienkę, w moim stylu, którą w talii przeplotłam paskiem tej samej barwy.
     Muszę przyznać, iż kiedy zmierzyłam się wzrokiem w lustrze, wyglądałam całkiem nieźle.
     Wyszłam z pomieszczenia, a następnie do czarno-białej torby włożyłam jazz'ówki, oraz czarny strój do tańca. Schowałam tam również telefon, oraz kilka innych przydatnych rzeczy.
     Zeszłam na dół, gdzie całusem w czoło przywitałam moją młodszą siostrę Jazmyn. Uśmiechnęłam się do niej delikatnie, co od razu odwzajemniła. Moja trzynastoletnia podobizna zawsze była uśmiechniętą osobą. Czasem się zastanawiam skąd ona bierze tyle tego optymizmu. Powitałam także naszą gosposię Madeleine, która zajmuje się domem i Jazzy, odkąd umarła nasza mama i ojciec zupełnie przestał się nami interesować. Może moja siostra tego nie widzi, ale za to ja nie raz przyłapałam go na tym, iż wrócił w nocy pijany. Nie obchodzi go to co dzieje się w naszym życiu.


         Chwyciłam do ręki jabłko, które miało mi zastąpić śniadanie. Ugryzłam kawałek, a następnie nałożyłam buty, wzięłam torbę i wyszłam z domu.


        Wiatr rozwiewał moje włosy w różne strony, nie przeszkadzało mi to zbytnio, jednak poprawiałam je co chwilę.
       Kiedy  doszłam budynku, w którym od kilku lat przebywam regularnie, weszłam do środka z delikatnym uśmiechem. Jasnowłosa kobieta stojąca na recepcji powitała mnie promiennie, na co odpowiedziałam tym samym. Szybko przemieściłam się do małego pomieszczenia, gdzie przebrałam się w wygodniejszy strój.

      Taniec - Poświęciłam się mu po śmierci mamy. Wiedziałam, iż muszę jakoś przywrócić się do życia, zacząć normalnie funkcjonować. Dla Jazmyn. Dla niej. I nikogo innego. Postanowiłam, że powrócę do tego zajęcia. Jazz tańczę od dawna, jednak miałam przerwę, przez załamanie i kilkumiesięczną chęć odpoczynku od tego. Od mojej pasji. Teraz wiem, że nie mogę bez tego żyć. Dzięki mojej ciężkiej pracy stałam się jedną z bardziej rozpoznawalnych tancerek w Londynie. Wszytko zawdzięczam temu, że nie poddałam się, brnęłam w tym dalej.

     Weszłam na wielką salę, w której na jednej ze ścian znajdowało się wielkie lustro ułatwiające tancerzom pracę.
     Podeszłam do drążka, po czym zawiesiłam na nim jedną nogę do której zaczęłam się rozciągać. Wykonałam jeszcze kilka ćwiczeń. Gdy skończyłam rozgrzewkę postanowiłam, iż powtórzę swój układ. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam wykonywać poszczególne kroki. Czułam się jak liść, który bezwładnie unosi się w powietrzu poruszany przez wiatr. Moje ruchy były delikatne, ale zarazem dokładne.

    Kiedy zakończyłam, usłyszałam jakąś osobą klaszczącą w dłonie.


2 komentarze:

  1. jej,kochana,cudowny rozdział.muszę przyznać,że twój styl pisania jest bardzo lekki i świetnie się czyta to co napisałaś.szybko i wygodnie :)
    szczególnie spodobała mi się metafora ''Czułam się jak liść, który bezwładnie unosi się w powietrzu poruszany przez wiatr.'' - super to ujęłaś!
    jestem ciekawa kto klaskał tam na końcu,więc czekam niecierpliwie na nowy rozdział! ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne, boskie, genialne!!!
    Resztę napisze potem :-)
    ~Tinista4ever

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy